GameDev life #0

Czterdzieści lat minęło. I potem jeszcze prawie-trzy. Najwyższy czas rozpocząć życie indie game developera. Po raz drugi. Albo trzeci – zależy jak liczyć 😀

Przez ostatnie 3 lata działaliśmy jako TunaAndAHalf. Parę groszy zarobiliśmy, trochę się pokręciliśmy ale jakoś obumarło. Proza życia – rodziny, praca, brak osoby trzymającej wszystko za mordę. Niestety nie mogę tego tak zostawić.

To wymyśliłem tak:

Robię soft reset. Wypisuję się z TunaAndAHalf, reaktywuję ArtGabi, biorę całość na własnego garba. Nie szukam przyczyn i win poza sobą – sam sobie sterem i resztą badziewia. Robię gry jakie chcę, tak jak chcę i dopiero do działającego i sprawdzonego pomysłu szukam grafiki, muzyki i ew. angażuję innych w moje wizje.

Nowy rozdział zacząłem lekkuchno – w październiku kupiłem konto developerskie Google. W listopadzie zgłosiłem się do Ludum Dare #43, gdzie w weekend zrobiłem prostą gierkę, cośtam tweetnąłem. Feedback minimalny ale podbudował mnie na maksa – to arcydzieło można obejrzeć tu.

Potem na fali poskładałem na szybko tapetkę androidową. Oczywiście pies z kulawą nogą tego nie zainstalował – przy zerowej tubie i zerowym marketingu trudno się czegokolwiek spodziewać – ale to taka bardziej szybka wprawka – bez ciśnień.

No i zaczynam snuć wielkie plany na kolejny rok.

Mam w miarę przemyślane pomysły na 4 gry i na kilka prostych apek. Spróbuję to zbudować, zareklamować i opublikować. Pewnie 4 gry w roku to zbyt optymistyczne założenie na ‚solo developera’ ze względu na masę roboty marketingowej do wykonania i zupełny brak bazy userów. Roboty marketingowej o której nie mam bladego pojęcia i której się dopiero będę uczył. Będzie wesoło.

Żeby było jeszcze weselej wymyśliłem sobie, że nie mam warunków do walki z ‚wielorybami’. Nie będę się już silił na hyper casuale, które mnie osobiście nie kręcą. Polecę tym, w co sam chętnie zagram – powinno wychodzić lepiej i powinienem być w stanie dużo lepiej to promować. Do takiego planu lepiej pasują gry ‚premium’ – żadnego cudowania z reklamami, uzależnieniami itp. – płacisz raz, dostajesz wszystko i już.

W międzyczasie trzeba będzie zainwestować $100 w konto developerskie na AppStore. Potem może konto na sklepie Windowsowym. A potem to już świat cały – Steam, Xbox, Switch i co tam jeszcze.

Miara sukcesu – po czym poznam że plan wykonałem

Gry

Zaplanowane 4. Cztery do końca roku uznam za wynik wspaniały. Dwa za dobry.

Apki

Tak samo – są proste więc jak się ogarnę to będzie 4 i będę zadowolony. Dwie to trója.

Ludzie

W tym momencie mam 39 obserwujących na Twitterze i 56 na Instagramie. Zapiski mają 168 userów miesięcznie. Zapiski FB ma 22 lajki. ArtGabi to zupełny świeżak – Instagrama nie ma, na Twitterze zero, na FB 2 polubienia. Strona WWW ArtGabi nie istnieje.

Sukces ‚social 2019’ wyobrażam sobie tak:

  • mój Twitter i Instagram po tysiaku.
  • FB ArtGabi 200 lajków
  • FB Zapiski 200 lajków
  • 1000 UU na Zapiskach.

Instalacje

Gry i apki płatne więc nie ma co szaleć z prognozami. Do tego jedne i drugie przeznaczone dla dosyć wąskiego grona odbiorców. Powiedzmy, że celuję w 100 instalacji na apkę i 500 instalacji na grę.

Kasa

Liczę, że średnio będę miał 4 złote z instalacji – bo różne ceny, bo promocje, bo kasa dla Googla i Appla. Zakładając optymistycznie, że wyjdzie 4 apki i licząc te 100 instalacji na każdą to sukcesem będzie 400*4 = 1600zł. Mało.

Po przeliczeniu 4 gierek wychodzi 4 * 4 * 500 = 8000zł. W sumie 9600. Przez 12 to równe 800 miesięcznie.

Jaj nie urywa, ale po:

Pierwsze – to więcej niż wykręcaliśmy na grach i apkach w TunaAndAHalf – starczy na Unity Plus, Illustratora, duży Dropbox i takie tam.

a po:

Drugie – i o tym też ma być ta historia. W zależności od tego kto liczy 90-95% indie developerów nie zarabia na swoich tworach. To tego głośno trąbią o ‚indiepocalipsie’ – że masa gier ukazuje się codziennie i nie da się już przebić ze swoją nowinką. Za to do prasy i ‚zwykłych ludzi’ trafiają super opowieści o tym jak ktośtam cośtam wydłubał i odniósł spektakularny sukces. Ale na każdy taki sukces przypadają całe masy takich co dłubali, a nic im z tego nie przyszło. Bardzo chcę sprawdzić czy jeden podstarzały programista jest w stanie wyjść na tym wszystkim na lekki plus.

Tyle.

Od stycznia chciałbym raz w miesiącu publikować raport z moich wysiłków – co zrobiłem, ile było instalacji i ile natłukłem na tym wszystkim kasy. I ile po drodze na to wszystko wydałem 🙂 Sporo tego jest po angielsku, ale po naszemu nie znalazłem – warto spróbować.